Zwykły wpis   |     Lipiec 15, 2016

Nie ma to jak ulubiona pora roku w ulubionym miejscu czyli wakacje w domu 🙂 Wszystko mi się podoba, pogoda każda jest dobra, bo las pachnie inaczej w upale czy w deszczu, ale zawsze pięknie. Cisza daje ukojenie, a ptaki sprawiają radość. Nawet zaskrońce licznie okupujące ogród nie przeszkadzają za bardzo. Co prawda te gady wyżarły nam ropuchy i Penny nie ma na co polować, ale psy przepędzą zaskrońce to i ropuchy wrócą.

Już prawie miesiąc mieszkamy w Radości, a ja nadal nie mam czasu przemyśleć wydarzeń i określić uczuć. Czuję się, jakbym biegała z pustą taczką wokół domu, bo nie mam czasu załadować, a co dopiero napisać? No nie ma kiedy.

Dom ogarnięty, jak to się teraz mówi, ale ogród…masa pracy przed nami. Dziś w Otwocku widziałam moje piękne hortensje, lawenda już kwitnie, mięta jak busz, a tu? Wszystko trzeba doprowadzić do ładu, wypielić, wyciąć i nasadzić…zejdzie się, bo w dodatku miasto blisko i wzywa co i rusz ogłaszając nowe atrakcje. Jazz na Starówce już się rozpoczął, byliśmy na Nocnym Markecie zobaczyć jak się teraz warszawka zabawia. Nauczyliśmy się jeździć Uberem, co wywołało u mnie zachwyt wielki, bo nie dość, że niedrogo, to jeszcze nie muszę mieć gotówki, ba, wcale nie muszę wyjmować portfela!

Nie wiem jak znalazłam czas, ale jeszcze domalowałam dwa obrazy do serii ogrodowo abstrakcyjnej i wbiłam się na konkurs: http://www.celesteprize.com . Nadziei wielkich nie mam, ale kciuki nie zaszkodzą 😉 Już dostałam propozycję udziału w wystawie zbiorowej uwaga uwaga: we Florencji! Pewnie nic z tego nie wyjdzie, ale wiadomość podbudowała mnie bardzo, a ego podskoczyło miło połechtane 😉



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *