Zwykły wpis   |     Sierpień 28, 2016

Nie przepadam za dyskontami. Owszem, uważam za przesadę płacenie 50 zł za kilka krewetek w delikatesach, więc kupuję je w Biedronce, w której też jest twarożek domowy. W Lidlu jest dobre wino i świetne chusteczki do demakijażu. W sumie można przyznać, że te sklepy mają swoje zalety, ale jest ich niewiele w porównaniu z ilością chłamu i wątpliwej jakości atrakcji wciskanych ludziom przy okazji okazji. Niedawno odkryłam nowy przybytek tego rodzaju: Netto.

Przyznam, że zaglądam tam często, nawet gdy nie potrzebuję nic do jedzenia (jeszcze nie rozgryzłam, czy tam coś nadaje się do jedzenia), bo to fascynujące doświadczenie. Netto bije na głowę Biedronkę i Lidla ilością dostępnych tam śmieci.

Chodzę, patrzę i oczom nie wierzę, że ktoś to kupuje! Bo kupuje, skoro zamawiają i wystawiają, prawda? Dziwaczne deski do krojenia, druciane koszyczki w kształcie kurek, serduszka, pudełeczka, skrzyneczki na nic, lampki na baterię…Kiedy wyobrażam sobie, że ktoś to kupuje i zaśmieca swój dom, to mam ciarki. Uważnie, z psychiatrycznym zacięciem obserwuję ludzi wkładających te rzeczy do koszyków, ale nic nie rozumiem i im dłużej o tym myślę, tym mniej.

Wiem po co są zakupy, lubię kupować. Ta chwila, gdy widzę przyszłość z nabywaną rzeczą! Piękna przyszłość – nowe buty na imprezie, elegancka bluzka do tych spodni, które lubię…jeszcze nigdy ta przyszłość nie okazała się tak urocza jak w wizjach przy terminalu 😉 Zazwyczaj dres do sprzątania i byle co do malowania. Ta elegancka bluzka wychodzi na zakupy do Lidla i to tylko wtedy, kiedy chce mi się przebrać 😉 Wiem, że bezsensowne zakupy to słabość, pozwalam sobie na nią. Ale bordowa klawiatura z drewnopodobnymi klawiszami, albo pojemnik do gotowania jajek w mikrofalówce? Jakie wizje towarzyszą takim zakupom? I żeby to dzieci kupowały, ale nie, kupują bardzo dorośli. Domyślam się, że za takimi zakupami stoi straszliwa pustka. Smutek, który trzeba przykryć byle czym…powinni tego zabronić. Systemowo zakazać sprowadzania z Chin przedmiotów poniżej jakieś wartości. Nie wiem, pewnie poniżej 5 złotych w hurcie.

Moim faworytem w Netto jest zdecydowanie obieraknóż do ryb! Boskie urządzenie, zapakowane w plastik i karton, które kosztowały zapewne tyle co sam przedmiot. Jeśli ktoś pasjami czyści ryby, powinien koniecznie udać się do sklepu…chociaż jak znam życie, to ci, co robią to często, uśmieją się po pachy z tego wynalazku.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *