Zwykły wpis   |     Czerwiec 20, 2016

Nie sztuka kupić lub zbudować wymarzony dom. Sztuka wprowadzać się do niego trzy razy i trzeci raz doświadczać przyjemności zapełniania pustych wnętrz sobą. Z radością wróciliśmy do Radości chociaż przeprowadzki coraz bardziej mi doskwierają. Z jednej strony przeraża mnie ilość przedmiotów, które gromadzimy, ale w sumie to tylko dwa dni pakowania, więc może nie jest tak źle? Panowie od przeprowadzki opowiedzieli nam historię pewnego pana, który samych butów miał trzysta (!) par, a wszystkie starannie ponumerowane i opisane. To jest wyczyn, moje kilka toreb szmat to bardzo skromny dorobek, ale i tak dziś w centrum handlowym z odrazą odwracałam głowę od wieszaków z ubraniami. Jestem pewna, że gdybym dziś przestała kupować ubrania, te co już mam starczyłyby mi do końca życia. Lubię oczywiście od czasu do czas paść ofiarą mody i wysiłków marketingowych, czemu nie, ale szczerze mówiąc przeprowadzki wychowują bardziej świadomych konsumentów. Wystarczy przypomnieć sobie pakowanie i od razu nowe spodnie mniej mi się podobają 😉

Z ulgą opuściliśmy szary i śmierdzący Otwock. Przeprowadzka to stres i ogromny wysiłek, ale satysfakcja jest jeszcze większa, bo nie znam lepszego miejsca do życia. Wokoło las, cisza i zwierzęta a jednocześnie wielkie miasto na wyciągnięcie ręki – połączenie doskonałe! No i pracownia jak się patrzy z dwoma oknami, miejscem na dwie sztalugi i spory stół roboczy. Chyba jakimś tajnym zmysłem przeczuwałam, że tu wrócimy, bo nowe obrazy od razu wkomponowały się w dom i wydają się być z nim nierozłączne, co widać na obrazku 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *