Zwykły wpis   |     Lipiec 25, 2016

Nie ma mnie w systemie. Dziś potwierdzono to dwukrotnie. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad stanem własnego umysłu i z uwagą czytać maile i notatki szukając dowodu na  istnienie, ale były, dowody były.

Całą sobotę czekałam na kuriera, który miał zabrać obrazy do Włoch. Wieczorem okazało się, że zamówień nie odbierają w sobotę, tylko w poniedziałek. Ok, telefonicznie upewniłam się co do godzin w jakich mam oczekiwać posłańca i dziś czekałam. Emocje sięgały zenitu, bo po pierwsze moje prace dostały zaproszenie z wyższej półki, a po drugie miały samotnie wyruszyć w długą i niebezpieczną drogę. W ogóle cudem znalazłam firmę, która podjęła się tego transportu. Okazuje się, że format prac pasujący do mego ego nijak nie mieści się w standardach firm kurierskich. Za duże i już. Szczęście wielkie, że jedna jedyna firma ma w nosie wielkość i wozi co trzeba i gdzie trzeba. Ale wracając do systemu: kurier miał być dziś do 13:00, ale go nie było. Telefonicznie poinformowano mnie, że nie ma mnie w systemie. Emocje odrobinę się uzewnętrzniły i lekko podniesionym głosem spowodowałam swój triumfalny powrót do systemu. Po godzinie obrazy były już w drodze, uff.

Teraz czekałam już tylko na serwis do suszarki. Po latach okazuje się, że bez suszarki do ubrań da się żyć, ale co to za życie? Jedna naprawa okazała się nieskuteczna i dziś miał być ten wielki dzień, na suszenie czekała już cała kolejka. Ale w umówionym czasie nikt nie przyjechał! Zadzwoniłam i co? Okazało się, że nie ma mnie w systemie! Uprzejma pani powątpiewała w moją prawdomówność, a ja zdezorientowana patrzyłam na kartkę z notatkami gdzie było jak wół moim charakterem pisma zapisane co i jak. Może pisałam przez sen? Może wymyśliłam tę rozmowę? Już nie wiem i nieważne, bo serwis ma być jutro, jutro się okaże czy dziś odbyła się jakaś rozmowa przez telefon czy tylko mi się wydaje.

Dobrze, że już wieczór, niech ten dzień odejdzie… o nie, w niepamięć to nie odejdzie tak szybko 😉

Teraz czeka mnie tylko śledzenie przesyłek z wiarą, że dotrą na czas i w całości…tfu tfu.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *