Zwykły wpis   |     Sierpień 18, 2016

Kiedyś jak coś poszło nie tak, jak mi było źle i nie wiedziałam światełka w tunelu, szukałam biletów do Katmandu. Ostatnio jak jest fatalnie, mam ochotę uciec, schować się – po prostu przestać istnieć – szukam domu w Karczewie. Tak mi się zmieniły priorytety. Kiedyś szukałam jakiejś metafizyki, teraz tylko spokojnego schronienia.

Mało jest domów na sprzedaż w Karczewie i nie wiem o czym to świadczy, ale przypuszczam, że jednym z powodów jest to, że ludziom jest tam dobrze. Nie uciekają zostawiając opuszczone domy, nie sprzedają ich za grosze. Nawet maleńki domek w stanie nie nadającym się do pokazania na zdjęciach kosztuje prawie pół bańki! Z piecem węglowym w piwnicy! Nie mam tylu zaskórniaków, nic z tego, nie tym razem, jeszcze nie wrócę do domu. Ale kiedyś na pewno. Wiem wiem, że od przybytku głowa boli, ale to miałby być taki tajny dom, o którym nikt by nie wiedział 😉

Tymczasem przyszła nowa propozycja wystawy, tym razem z Salerno – chcą osiem obrazów! Nie dam rady, wystawa ma się rozpocząć na początku września, nie mam tylu dobrych prac i nic na to nie poradzę. Kilka dobrych by się znalazło, ale w domu zostałyby puste ściany, a jeszcze transport…nie, to już mnie przerasta, nie mam siły, ja chcę do domu 🙁

Dziś nie wytrzymałam i na koniec pielenia parkingu, pod karą grzywny, rozpaliłam sobie ognisko – bardzo mi tego brakowało, lubię ogień.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *